Księga Gości :: Archiwum
2007
Inhennacram
[13.12.2007 15:15:07 89.179.88.238]
I’d prefer reading in my native language, because my knowledge of your languange is no so well. But it was interesting!
Admin
[29.10.2007]
Kroke zagra w Poznaniu (Klub Piwnica 21) 8 grudnia. Pozdrawiam.
Estera Kafka
[29.10.2007 18:39:58 c133-186.icpnet.pl]
Serdeczne pozdrowienia od waszej fanki :) Życzę wielu wspaniałych koncertów i nagrań. Może tak do Poznania?
Stasigr
[29.10.2007 8:34:14 CPE0018f8376177-CM00159a646be4.cpe.net.cable.rogers.com]
Hello, very nice site, keep up good job!
Admin good, very good.
teresamkk
[24.10.2007 9:20:06 mail.integracja.org]
Witam potencjalnych...! Jak planowałam wcześniej, tak zrealizowałam pomysł wypadu na weekend do Krakowa przy okazji koncertu... I właśnie ostatnio stwierdziłam, że nie mogę i nie powinnam sie wypowiadać na temat muzyki Kroke, ponieważ nie umiem zdobyć się na obiektywizm. Co może odkrywczego napisac ktoś komu się all podoba, sensu więc to nie ma. Albo tak właśnie ma być. Sama nie wiem. Może tylko jedna uwaga, że muzyka na żywo zwykle jest koncertem życzeń, trudno się zresztą temu dziwić, i mało tam było... niespodzianek muzycznych. Choć to nie reguła. Może to czasem kwestia publiczności, która napewno też bywa bardzo różna. Poza tym sam Kraków jest naprawdę piękny, co stwierdziałam już po raz czwarty), a ilość obcokrajowców na ulicach poprostu napawa dumą... I mówi to rodowita Warszawianka, kochająca swoje miasto, jak każdy pewnie swoje rodzinne... A wracając do muzyki Kroke, pozostaje mi z niecierpliwością czekać na kolejną zapowiadaną płytę, tym bardziej, że z muzyką symfoniczną. A Kroke życzę miłych wrażeń podczas kolejnych wyjazdów, dużo hiszpańskiego słońca również w sercach, i cóż, ogólnie mówiąc dużo wyśmienitego zdrówka. Do kolejnego koncertu niebawem!
teresamkk
[18.10.2007 12:17:41 dkf57.neoplus.adsl.tpnet.pl]
I jeszcze jedna uwaga... tym razem będę miała przy sobie płytkę na ewentulne autografy Mistrzów... nie tak jak ostatnio... Do miłego.
teresamkk
[18.10.2007 11:27:20 dkf57.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Oj, okrutne to życie... nie moge jednak jechać już dziś na koncert... dopiero jutro... cierpie katusze... to jak czekoladka za szybą... albo raczej, w moim przypadku, np. puszka piwa z zepsutym wieczkem. Baaaardzo niemiła sytuacja. Pozdrawiam ewentualnych obecnych.
teresamkk
[8.10.2007 22:01:32 dlw69.neoplus.adsl.tpnet.pl]
... I znowu zaborcze życie przeniosło mnie na weekend w inne klimaty, ale za to w tak urokliwe miejsca, że nie mam co narzekać. Tyle rzeczy jest do zobaczenia, przeżycia, czucia, słów ( nie pustych, choć kruchych) do wypowiedzenia, pozornie dziwnych ludzi do zrozumienia, dźwięków do wysłuchania... ale niezmiennie po powrocie Kroke daje miłe wytchnienie... jak powrót do domu, na przykład z takich podróży. Pewnie Seventh Trip też się tak narodziła, tyle, że konkretniej. Istnienie to bardzo praktyczna rzecz czasem. A więc - tymczasem.
teresamkk
[5.10.2007 13:01:39 dkd253.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Poza tym kocham duszą m.in. każde Klezmerstwo jako takie... jest to temat na dłuższy wywód, na który teraz nia mam czasu. Ani adwersarzy! Ale podejrzewam, że potencjalni słuchacze nie są przypadkowi. Świadomość korzeni tego narodu tłumaczy percepcję ich całej kultury, nie tylko w sferze muzycznej. Tak jak zresztą Historia Życia jako taka. Dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę. Nie dziwią wtedy poszukiwania... również muzyczne. Mam nadzieję, że w przypadku Kroke również nieprzypadkowe. Może kiedyś się dowiem, może nie, ale na dzień dzisiejszy intuicyjnie wyczuwam zbieżnośc intencji, przeferencji, czy po prostu gustów muzycznych... kulturowych. Tzw.muzyka "ilustracyjna", wszelka, w swojej genezie, jest jak nabardziej wytłumaczalna w swojej istocie, bo odwołuje się do zasadniczego jej wymiaru - do głosu duszy. A ten jest pozawerbalny. Tak to widzę i rozumiem. Może się mylę, ale nie sądze. I nie chcę inaczej... Do miłego!
teresamkk
[5.10.2007 12:14:09 dkd253.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Muszę się do czegoś przyznać... poza info, że jestem aktualnie na etapie ostatniej płyty Kroke, którą katuję już od dłuższego czasu ... ale właśnie uświadomiłam sobie, dlaczego mam mieszane uczucia słuchając tej i wszystkich pozostałych. Otóż, oprócz niezmiennej fascynacji, podziwu, zachwytu nad brzmieniem jako takim, żeby nie wdawać się w szczegóły, bo monopol na to ma autor tej stronki ( swoją drogą - moje gratulacje dla AJK i podziękowania za szczegółowe, sugestywne i przeważnie bardzo trafne "rozbiory na czynniki pierwsze" poszczególnych utworów Kroke ) to... właśnie sobie uświadomiłam , że ja poprostu... ZAZDROSZCZĘ KROKE... chyba wszystkiego... przede wszystkim talentu ( uwzględniając oczywiście ciężką pracę przy nauce gry ), i to wszystkim członkowm zespołu... ale również: wyboru takiej drogi życia, odwagi jej kontynuowania, odwagi trwania przy swoim wyrazie i wizji mimo przeciwności tzw.oporu materii audiomedialnej. Zazdrość to niskie i bardzo przyziemne uczucie, ale nic na to nie poradzę - tak po prostu jest, i już.
Pewnie byłby ze mnie średnio-kiepski muzyk, ale wyraźnie uwiera mnie dysonans między walorami duszy ( muzycznej) i ciała, czyli perfekcyjnym opanowaniem instrumentu. Cóż, nie mamy do końca wpływu na to co los nam podsuwa. Może to i dobrze. Ktoś znacznie mądrzejszy rozdziela role... Ale zazdrość jest. Pewnie stąd ta fascynacja. Nie pierwsza zresztą, jak już wcześniej wspominałam. Może kiedyś będzie mi dane zrozumieć, dlaczego zostałam obdarowana w zamian tego innymi talentami, bo niewątpliwie je mam, jak zresztą wszyscy. Tak to już jest... Niestety, muzycznie, pozostaje mi tylko czerpać z innych. Dobrze, że przynajmnniej świetnie trafiam, jak dotąd. Rodzaj rekompensaty od losu? Może. Ale niemożliwość bycia tego tego rodzaju Wybrańcem Losu dalej uwiera... Pozdrawiam ciepło wszystkich ewentualnych zazdrośników.Pa!
teresamkk
[4.10.2007 12:57:12 90.80.datacomsa.pl]
Hmm... istnieje pewien tekst, uważam, że adekwatny:
" Bóg się w niebie śmieje,
bo Mu świata dzieje
ozdobią tysiącami barw
wędrowni sztukmistrzowie,
klowni i grajkowie,
stroiciele mirt i harf.
Mag ze wschodu powie,
że to aniołowie upadli,
zanim ruszył czas...
Pieśniarze i poeci
chcą nad otchłań wzlecieć,
zacząć wszystko jeszcze raz.
Zaklęć trzeba, by przychylność nieba
spłynęła jak natchnienie,
bo to plemię pragnie go jak chleba...
Panie, daj natchnienie,
bo to wierne plemię pragnie
bardziej go niż chleba.
Hej, klezmerzy, Bóg w Was mocno wierzy,
śpiewajcie w niebogłosy, pod niebiosy,
do Was świat należy...
Grajcie w niebogłosy,
krzyczcie pod niebiosy,
teraz do Was świat należy...
Magia i nauka znaczą mniej niż sztuka,
ognisty miecz ochrania ją.
Zatem od wieki wieków
będzie trwał w człowieku żal,
że słowa puste są...
Bóg się w niebie cieszy,
bo Go znów rozśmieszy
artystów tłum z cyrkowych bud... wędrowni sztukmistrzowie, klowni
i grajkowie - to wybrany Jego lud..."
Hmm...
teresamkk
[3.10.2007 0:26:35 dlq7.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Co zrobi człowiek z Czasem, który nie będzie już go ograniczał?... czy taka np. mgła, jako chwila i jako niemal fizyczny dotyk , nie jest częścią tego absolutu, w którym będzie miał swój udział?...świata równowagi, piękna, mocy...jak chociażby światło...albo dźwięk...albo myśl... Jeżeli teraz Życie potrzebuje tego wszystkiego aby trwać, to czym niewiadomym zaskoczy nas Potem? jeżeli nie brakiem tego wszystkiego, to czym?... nadmiarem? pełnią? gdzie jest granica między jednym a drugim? jeżeli w nas, to czym ją zmierzyć?... nienasyceniem? A czym z kolei jest ono? ... Sorry, chyba jest późno, idę spać... A właśnie, albo taki sen, to kolejna ciekawostka, pominąwszy jego biochemiczną fizyczność... bo spać to jedno, a śnić - zupełnie inna inszość. I ciągle nie zbadana do końca. A Człowiek wciąż próbuje się od tak dawna o czymś ostatecznie dowiedzieć...bez rezultatu. Kiedyś spodobała mi wizja rozmowy z Absolutem (???) i konkluzja: "Żeby otrzymać odpowiedź, musisz zadać właściwe pytanie". W tym cały szkopuł. Dobranoc.
teresamkk
[2.10.2007 21:58:43 mail.integracja.org]
...czy wszyscy mieli okazję być o świcie nad jeziorem (np.Rospuda) którego nie widać, bo jest szczelnie zakryte mgłą?... i obserwować jak powoli sie z niej wyłania... w kompletnej ciszy... Ciekawe jakby taka mgła brzmiała w wykonaniu Kroke...
teresamkk
[25.09.2007 10:23:30 dkn226.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Aha, i zapomniałam dodać, że, oczywiście, będzie mi i ZARAŻONYM znajomym, bardzo miło poznać autora (ów)( - Admin.) tej stronki, na najbliższym koncercie w Krakowie. Póki co serdecznie pozdrawiam. Do miłego niebawem, pa!
teresamkk
[25.09.2007 9:42:45 dkn226.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Witam niewidzialnych obecnych! Przez kilka dni byłam w nieco innym świecie, bo weselnym. W związku z tym w nieco innych klimatach...Nie chcę powiedzieć, że gorszych, poprostu innych. Ale za to muszę powiedzieć, że z niekłamaną radością wróciłam do swoich, niemal z tęsknotą. Kilka dni "rozłąki" z muzyką Kroke tylko utwierdziło mnie we właściwych wyborach, pewnie dlatego, że moich własnych. I mam przynajmniej dowód, że to nie pomyłka, że niezmiennie, na nowo można sie nią zachwycać. Kiedyś pewnie minie ten stopień natężenia, ale póki co miłość do Klezmerstwa, do brzmienia, melodyki, nie maleje. Zresztą tak naprawdę trwa ona już od kilku lat, choć przez długi czas, w innym wykonaniu... Baaaardzo ten stan jest miły, zwłaszcza dla słuchacza. Czasem zastanawiam się, czy inni też tak mają. Czy tylko ja jestem tak pokręcona, żeby "zakochać" się w dźwiękach. Ja tak mam od lat, praktycznie przez całe życie. Kolejne odkrycia muzycznie były zawsze niezwykle ekscytujące. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, i czy to jest norma. Co by to nie było, nie wyobrażam sobie swojego życia bez tych fascynacji. A może minęłam się z powołaniem? Zawsze szalenie podziwiałam i zazdrościłam tej umiejętności. Nawet zakupiłam kiedyś akordeon ( smyczkowe są nie do pokonania, wydają mi się niewyobrażalnie trudne ) ale brak czasu i... odwagi, nie pozwala mi na naukę gry. Bo i po co. Są inni, odpowiedniejsi do tego. Choć już miałam niedawno na tę naukę dosyć nietypowy pomysł...ale o tym może kiedy indziej. Ale gdzieś w głębi duszy jestem przekonana, że muzycy są do tego wybrani, przeznaczeni, naznaczeni, wyróżnieni... Tak to widzę. Może to czysty hopel, ale trudno. Tak myślę. I nie chcę inaczej.
Muszę kończyć , bo codzienne życie... wzywa... Ściskam all, nara, pa!
teresamkk
[20.09.2007 21:04:21 mail.integracja.org]
bo zaczynałam się już czuć jak Robinson Crusoe. I proszę, pojawił się nawet jakiś Piętaszek... Pozdrawiam.
teresamkk
[20.09.2007 20:49:47 mail.integracja.org]
O! jak miło usłyszeć=zobaczyć wreszcie jakiś ludzki głos w tej wirtualnej przestrzeni...
Admin
[20.09.2007]
Do zobaczenia w Krakowie.
teresamkk
[20.09.2007 8:36:12 dmj48.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Hmmm... Nikt nie kocha Kroke? Niemożliwe... Ja w każdym razie jadę na najbliższy koncert do Krakowa w październiku.Bo jestem ciekawa jak grają u siebie, po tych długich zagranicznych wojażach, gdzie, jak przypuszczam, są rozpieszczani przez publikę. I przed następnymi. Trochę już wiem, bo znam koncert Quartet Live at home. Jadę ze znajomymi, których zaraziłam tą muzyką. Reszta mnie nie interesuje. Ale swoją drogą, trochę dziwna jest ta cisza na forum. Czyżby nikt się nie interesował? Nie wierzę. W dobie internetu?...
Jestem na etapie najnowszej płyty... Chyba mogę liczyć na jakieś szczególne względy za wierność kompozytorskiej twórczości... To oczywiście był żart. Jadę wielopłaszcyznowo - córka zakochała się w Krakowie po ostatniej naszej wyprawie 2 lata temu. Ja też. I na pewno zajrzymy, historycznie, np. do Ariela.
Poza tym dlatego tam będziemy, że... muszę gonić czas, zanim Ktoś mi go odbierze. Więc bezwzględnie tam będę. Hmm... trochę żal mi ludzi, którzy nie znają jeszcze różnicy, ani proporcji, między ŻYCIEM, a życiem. Zwłaszcza,że wiem, że niektórzy nigdy tej różnicy nie doświadczą... Cóż... Nie nad wszystkimi "Opatrzność" czuwa w równym stopniu. Wszystkiego najlepszego wszystkim nieobecnym! Również mentalnie. Nara.
teresamkk
[15.09.2007 20:32:43 dmt175.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Bardzo dobrze pamiętam moment zauroczenia klezmerstwem - jakieś sześć, siedem? lat temu, w Mielniku, przez okno hotelowe zaczęły dopływać dźwięki... to wtedy po raz pierwszy usłyszałam Trio Galicyjskie... oczywiście szybko znaleźliśmy się na miejscu, bez szukania, bo dźwięk sam prowadził. Ciekawym polecam dlaczego. Odbywał się wtedy Festiwal Czterech Kultur, coroczny, jak się okazało. Ta muzyka została ze mną aż do tej pory, ale jako, jakby to po kobiecemu powiedzieć, pierwsze dziecko. A dzieci przecież można mieć wiele. I miłości musi starczyć na wszystkie. I tak się właśnie dzieje. Kroke to drugie, a podobno zawsze drugie jest piękniejsze, ale nie chciałabym nikogo tu urazić... W każdym razie głębokie pokłony za wszelkie KLEZMERSTWO w ogólnym tego słowa znaczeniu. Widzę=słyszę, że u Kroke to dopiero baza, ale jakże fundamentalnie urokliwa. I jakże pięknie się rozwija, jak zdobywa coraz szersze dźwiękowe landy...Powszechnie raczej wiadomo, że z dorodnego ziarna dorodny plon. Hmmm, sorry za te przyziemne metafory. Tak mi się wymskło niechcący. To chyba przez to wczesniejsze porównanie z dziećmi.
A wracając do forumowego meritum - nie wiem jeszcze dlaczego, ale najrzadziej słucham Souds of the Vanishing World. Może z powodu czystej przekory, bo to ciemniejsza strona mojej natury, że nominowana, uznana, nagrodzona, nie wiem. Jest świetnie skomponowana, brzmieniowo bez zarzutu, przynajmniej dla takiego muzycznego laika, ale jednak coś mnie w niej uwiera. Może właśnie ta doskonałość, może wolę surowsze formy, soczystsze, niedokończone, przez co mniej śmiertelne...
Ale za to niezmiennie zachwycam się ciepłem Sun, optymizmen Usual Happeness, lekkością Dream. Nie mówiąc już o Light in the Darkness... bo niewymowne. Bo chce się to tylko śpiewać... na ile się umie i może, he,he.
I na razie byłoby na tyle. Do niebawem!
teresamkk
[15.09.2007 16:35:46 dmo100.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Dziękuję dobroczyńcy za korektę...
teresamkk
[14.09.2007 23:53:59 dlz143.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Oj, nastąpiła mała nieścisłość-oczywiście tę bożonarodzeniową zimę z dzwoneczkami słychac=widać oczywiście w Childhood,nie Ussual Happiness...Oj tam.A w Sun nie mogło nie być południowych rytmów...Hiszpanii???
Zastanawiło mnie przy okazji jaka drogę musiałam przejść do obecnej fascynacji...i widzę teraz, że jednak dosyć długą. I bardzo czasem krętą. Pozahaczałam o różne lądy, ale np.teraz widzę, dlaczego zawsze miałam słabość do muzyki filmowej, i w ogóle do soundtracków - z powodu ilustracyjności i...zdeterminowanej presji na wyobraźnię, czyli intelekt, a stąd do serca to już pół kroku (zależność intelektu i uczuć, wbrew może stereotpowym opiniom, udowodniona naukowo, a osobiście potwierdzona, doświadczalnie,i to niejednokrotnie... ale to nie jest tematem tego forum, jak żadnego zresztą).
Ile straciłyby bez muzyki takie obrazy jak Ojciec Chrzestny, Dziecko Rosemary, Dzieci Suncheza, Grek Zorba, Skrzypek na Dachu, filmy Woody Allena...albo choćby taki Niebieski Kieślowskiego-zaczynany bez końca tam temat "męczył" mnie chyba przez tydzień. To all kropla w morzu, zwłaszcza, że nie wszystko na pewno udało mi się obejrzeć i usłyszeć. Lepiej nie myslec, co mogło mnie ominąc, ale -"czego oczy nie widzą, tego...." A gdzieś jeszcze znalazło się miejsce na gitarę Knopfera, na Doorsów, Pink Floydów, Van Morrisona,Presleya!!!, ale i Czajkowskiego, Chopina, Karłowicza, Ravela, Musorgskiego "Obrazki!!!(a jednak)z wystawy"...hmm...Gershwina ( biedny, całe zycie ojciec z zegarkiem w ręku liczył mu czas trwania kolejnych kompozycji, aż z tego stresu dostał raka mózgu...tak młodo, a ile jeszcze by mógł stworzyć fantastycznych rzeczy, strach=żal pomysleć). I jest kolejna też ścieżka poprzez nowoorleański jazz, i Billi Holliday, i trąbkę Armstronga...no nie wiem, nie ma sensu wypisywać all,a zwłaszcza z ostatnich lat, bo tego jest ogrom, bo i tak nie all uda mi się wymienić. Krótko mówiąc, muzyka to kosmos i dlatego, jak każda nieskonczoność tak fascynuje, bo nie ma końca. Ani poczatku. Może dlatego tak miło było przed kilku laty odkryć muzykę etniczną jako taką, bez względu na granice, bo to prosta droga właśnie do źródeł. Esencji? Mam takie wrażenie. W tym właśnie przejawia się jej wieczność i siła. A to, że stanowi jądro wszystkiego co nastapiło potem jest już mało odkrywczym wywodem... Krótko mówiąc - pięknie jest z nią żyć. W ogóle pięknie jest żyć , ale z muzyką o wiele...smaczniej. A jeszcze fajniej jest ze świadomością, że ona dalej ciągle się rodzi, wszedzie wokół, również w takim Krakowie... I to by było na tyle. Pa.
teresamkk
[13.09.2007 23:25:40 dmc112.neoplus.adsl.tpnet.pl]
No fajnie! Nikt tu nie zagląda? jakim cudem?...Trudno, będzie monolog, choć raczej, w życiu, mniej wirtualnym, na brak adwersarzy nie narzekam...zresztą to moje eksperymentalne doświadczenie...generalnie nie cierpię wszelkich forów...chyba , że politycznych. A tu pierwsza w życiu niespodzianka. Coż, już od dawna wiem, że życie baaardzo zaskakuje. Nie szkodzi. Tak jest nawet ciekawiej...
Teraz do AJK: opinia o Ten pieces of save the world - Cave rzeczywiście jest przeładowana efektami dźwiękowymi, o ile dobrze pamiętam refleksje na temat,....zamiast pustej, ciemnej, jaskini widzę-słyszę wypełnioną turystami, od czapy zupełnie, Jaskinię Raj... Sorry Twórców muzycznej imaginacji...Ale cóż.Niewiele moge na to poradzić.
Ale za to zachwycam się Słońcem - żywe i silne, jak to słońce ma w swojej naturze.
Za to w Usually Happiness wyraźnie jest też zima i blask choinki w czasie Bożego Narodzenia...i zabawy w domu rodzinnym ...np.z rodzeństwem, z psem...w dojmującym poczuciu bezpieczeństwa, beztroski i spokoju...
Niesamowite.
A nieco zmieniając audio-kursy - nie mogę się powstrzymać - Klezmer Acustic Music, ścieżka 6 wprowadza mnie niezmiennie dosłownie w jakiś trans, i nic na to nie poradzę, tak za każdym razem czuję. Może i nie chcę być tak zawsze do końdca normalna...
Wielkie gratulacje autorom aranżacji!
Póki mi się nie znudziło monologowanie, Pa!
P.S. właśnie zbuntował mi się srzęt,choć całkiem możliwy - JVC ( zresztą nie znam się do końca, nieistotne), chyba zajechałam go na amen. Ale został jeszce komp.
Pozdrawiam ewentualnych współfanów.
teresamkk
[10.09.2007 14:48:08 dkc194.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Witam ponownie! Tym razem będzie ciut dłużej i bardziej osobiście. Na początek chcę podziękowac za obszerne i bardzo wnikliwe komentarze głównego chyba recenzenta grupy i tej strony, o pseudonimie AJK, cokolwiek się za tym kryje.Twoje, AJK, niemal matematyczno-logiczne rozbiory na czynniki pierwsze poszczególnych płyt są fascynujące, mimo, że nie zawsze ze wszystkim się zgadzam. Ale to nie przeszkada, jest za to miłym dowodem bratniej fascynacji tym co tworzy Kroke. Nie chciałabym, aby zabrzmiało to zbyt górnolotnie, czy pretensjonalnie, ale piszę to co czuję, a mam takie wrażenie, że niemal urodziłam się i żyłam po to m.in. aby móc tego posłuchać...Nie znajduję innych słów na to co czuję po odkryciu tej muzyki. Zwłaszcza, że dokładnie w czasie tworzenia tego zespołu ja akurat praktycznie żegnałam się z życiem...Los, Ktoś, zadecydował, że ma Ono jeszce trwać. I wielkie dzięki za to... Przeżyłam dotąd wiele fascynacji muzycznych, ale nie takiej..To tak jakby ktoś nieproszony wdarł się do czyjejś duszy...i ją poprostu wygrał na instrumentach. Jest tam wszystko czego szukałam do tej pory...wirtuozeria, empatia i nastrojowość, ilustracja, wyobraźnia, cały wachlarz emocjonalnych uniesień, a przede wszystkim genialna koordynacja i kompozycja dźwięków sięgająca korzeniami Historii....Ziemi, bo Historia to ludzkość na tej Ziemi,również naród izraelski,( choć oczywiście nie ma na to patentu ), a ludzkość nieoderwalnie związana była z muzyką, ZAWSZE, tak to Ktoś wymyślił, i nie nam pytać po co i dlaczego. Tak jak niezbadane jest szafowanie talentami różnego autoramentu, m.in. muzycznego...
Dlatego daleko mi od szczegółowej analizy poszcególnych fraz muzycznych, tego nie potrzebuję, bo nieistotne dla mnie jest pozycjonowanie zespołu w rankingach czy szanse na zdobycie szerszej publiki. Kto tę muzykę pokocha tego zysk, bez względu na ewentualne błędy koncepcyjne kolejnych albumów. Te błędy, jesli nawet są, to po prostu koszt rozwoju każdego człowieka, również muzyka. Musi szukać i robić próby. Najistotniejsze jest to w jakim zmierza kierunku...A ten, w przypadku tego zespołu, jest dla mnie baaaardzo czytelny. Przyznaję bez bicia, że ta opinia nie musi być miarodajna, jest powodowana czysto intuicyjnym, empatycznym wyczuciem zamierzeń i wyborów muzycznych Kroke.
Taaaaak, to sobie popisałam nieco o wszystkim i o niczym, zależy kto to będzie czytał. Ufam, że z czasem Kroke zdobędzie cały ogrom rozumiejących jego muzykę odbiorców. Wbrew pozorom, wobec wszechobecnej, akceptowanej komercji, taka muzyka trafi do odpowiedniej grupy odbiorców, chyba zresztą już trafiła. A o resztę potencjalnych słuchaczy nie ma się co martwić. Każdy człowiek sam KOMPONUJE, również i swoje życie. Które ma dane jedno. Czym je wypełni... czym doprawi, to jego sprawa. Dzisiaj jest nieograniczony dostęp do wszystkiego. Tylko odrobinę fatygi wymaga co wybieramy, czy łatwiznę czy odrobinę trudu percepcyjnego.
Z życzeniami dobrych audio-wyborów, pozdrawiam all forumowiczów!
P.S. Rezerwuję sobie czas na dalsze słuchanie Kroke. Pa.
teresamkk
[9.09.2007 22:40:13 djz34.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Witam all na forum...Mam do powiedzenia na razie tylko jedno: gdyby w niebie miałaby być taka muzyka, to trzeba zrobić wszystko(pomijając oczywiście zasadnicze powody),aby sie tam znaleźć... i,broń Boże,nie jak najszybciej-zbyt pieknie jest z nią na ziemi, a właściwie coraz piękniej z każdym kolejnym albumem Kroke. Mam nieodparte poczucie straconego czasu, że nie udało mi się na bieżąco tzn.przez dotychczasowe 15 lat istnienia i tworzenia, być słuchaczem...i widzem...czasem życie robi nam tego rodzaju niespodzianki. Ale cóż, lepiej późno niż wcale, zwłaszcza, że z takim potencjałem muzycznej kreacji, jak i wyśmienitego zdrowia, mam nadzieję, Trzech Talentów, Kroke wyczaruje i oczaruje nas kolejnymi pomysłami...Muzyka ma generalnie to do siebie,że potrafi zaczarować... oczywiście tylko ta najlepsza. Taką właśnie tworzy Kroke.Zaczarowaną.Do miłego niebawem!
motyl
[11.07.2007 22:25:38 robert33.net.autocom.pl]
Bardzo mi sie stronka podoba i widze, ze sie niezle rozwija.
Ogevon
[26.06.2007 14:30:31 nat-84.ghnet.pl]
No cóż, strona na pewno lepiej prowadzona niż oficjalna. Mnie drażni tylko to, że pan Tomasz Kukurba gra na altówce, czasem na skrzypcach - tutaj pisze odwrotnie. I na opisie "sounds of the vanishing world" porównanie do karawanu mi nie pasuje. Jak sama nazwa utworu sugeruje, codzi o "Dźwięki znikającego świata". Teraz odejdę od krytyki, ponieważ to tylko drobne pomyłki które się mogą zdarzyć. Po za tym stronka jest dobra i można się dowiedzieć na pewno bardzo dużo.
http://www.youtube.com/watch?v=mG3QO57mOd4
http://www.youtube.com/watch?v=3nmKa0h5vKU
http://www.youtube.com/watch?v=Or9fLSTwIYY
Myślę, że to się może przydać :)
bodek117
[19.06.2007 17:56:45 cas131.neoplus.adsl.tpnet.pl]
Poprzedni baner był o niebo lepszy. Miał w sobie coś z kosmosu -
nieskończoność i niepokój jak w muzyce Kroke.
Jeśli muszą być zmiany, to cykliczne i zawierające więcej ekspresji.
